Lokalizacja – marzenie

Jest niewiele miejsc, w których bardziej chciałbym się znaleźć w środku maja ok. 5 rano. Oto kampinoska łąka, kilkanaście minut przed momentem przekroczenia przez Słońce linii horyzontu. Mieliśmy – bo byłem w tym miejscu w świetnym towarzystwie Marcina i Pawła –  szczęście, bo zdarzyło się współwystąpienie pięknego miedzianego światła świtu, interesującego nieba i mgły.
Takie chwile nie trwają długo, słońce podnosi się kilka stopni nad horyzont i wszystko zaczyna wyglądać zupełnie zwyczajnie. Ale dzięki tym kilkunastu minutom leśnego misterium (bo oczywiście drzewa są na tym zdjęciu najważniejsze) wiem, po co wstałem o 2-ej w nocy.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Lądowanie w pianie

Gęgawa nie jest specjalnie często widywana, wydaje mi się, że ma swoje ulubione habitaty i nie rusza się poza nie. Oczywiście mogłem dużo przegapić, ale nie widziałem jej nigdy nad dolną Narwią, za to w górnej części tej rzeki spotkałem ją wiele razy. Na Stawach Milickich – nie miałem szczęścia, na Stawach Raszyńskich jest ich dużo. To spektakularne i głośne lądowanie miało miejsce właśnie na Stawach Raszyńskich. Wszystko na tym zdjęciu udało się w miarę dobrze, scena jest dynamiczna, a poranne światło – ciepłe i łagodne. I to po zaledwie kilkunastu minutach oczekiwania w nadbrzeżnych trawach.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

To 2024, nie 2025!

Zamieszczam zdjęcie rozlanej Biebrzy z roku 2024. Robię to nie tylko dlatego, że to był niesamowity poranek z trudnym światłem. Przede wszystkim dlatego, że w tym – 2025 – roku Biebrza nie wylała. To co prawda nie pierwszy raz w historii, ale jest to rzadka sytuacja. Fotografowie i przyrodnicy traktują to niemal jako pewnik – wyjazd nad Biebrzę w kwietniu to szerokie na setki metrów rozlewiska i konieczność brodzenia w kaloszach.
Tym razem wielkiej wody nie było – znajomi, którzy w kwietniu jechali w tamte okolice, mówili, że było masakrycznie sucho. Wkrótce wybuchł pożar – kolejny w ciągu ostatnich lat. Wszystkie zdjęcia dokumentujące płomienie powinny zawierać podpis „Z dedykacją dla bezrozumnych ideologów wyśmiewających hasło-symbol ziemia płonie”. Ja natomiast mam nadzieję, że jeszcze zobaczę widok taki jak na powyższym zdjęciu.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Łoś, po prostu łoś

W łosiu wszystko jest komiczne. Niedorzeczne proporcje ciała, posuwiste ruchy, rzęsy nad oczami, ruchliwe uszy, kształt pyska, eksponowane czasem uzębienie, refleksyjny sposób bycia, specyficznie „chłopięcy” sposób bycia młodych osobników. Ten łoś niespodziewanie pojawił się w jednym z podwarszawskich rezerwatów. Intensywnie żerował. Nie jestem oczywiście zwierzęcym psychologiem, ale zajadanie się świeżą zieleniną zdawało się stymulować ośrodek nagrody w jego mózgu, był wyraźnie rozochocony – coś, czego u tych raczej flegmatycznych zwierząt nie obserwowałem dotąd często.
Warto wiedzieć, że łoś w Polsce cieszy się względnym spokojem. Od ok. 20 lat obowiązuje moratorium na polowanie na te kapitalne zwierzęta. Dzięki temu ich populacja powoli rośnie (czy wilki się cieszą?), a przede wszystkim, jak wynika z obserwacji m.in. przyrodnika Marcina Kostrzyńskiego, zwierzęta te z pokolenia na pokolenie są coraz piękniejsze.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Mazowiecki smutek

Oto kolejny przykład na to, że kolor w fotografii nie musi mieć pierwszorzędnego znaczenia. A nawet światło nie jest niezbędne. Chmury, o ile nie tworzą jednolitej szarej warstwy, potrafią delikatnie uzupełnić to, co widać niżej i bliżej. A widać rysy, tekstury, cienie. Zdjęcie to z poniższymi czarno-białymi albo wykonanymi w high-key pejzażami zaczyna mi się układać w pewien cykl, zalążek mojej drugiej wystawy, którą pewnie zorganizuję za rok. O pierwszej już niebawem napiszę.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Wnerwiony

Mamy bardzo silnie zapisane w świadomości „wyrazy twarzy” zwierząt. Wilk – groźny, lis – cwaniak i niewiniątko, buldog – smutas, kura – bezmyślna, sarna – dziewczęco urocza (niezależnie od płci). Zaskoczony przyglądam się temu mazurkowi. Ewidentnie widzi mnie wychylającego się przez okno z aparatem i sprawia wrażenie zezłoszczonego. A przecież dzień jest piękny, w tle delikatne oświetlona łąka, nic tylko ćwierkać i fruwać.
Siła iluzji…
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Wyłanianie się

Prawdę mówiąc nigdy nie wiem, czym się skończy poranne wyjście. Często kończy się po prostu niczym, czyli nie pojawia się żadna żywa istota. Czasem, jak w tym przypadku, żywych istot jest mnóstwo. I wtedy zastanawiam się, czy uda mi się wykorzystać chwilę. Tu, nad stawem Jamnik (Stawy Milickie) spektakl poranny trwał całkiem długo, światło świtu sprzyjało. Mimo to z wątpliwościami przeglądałem później efekty swojej pracy na komputerze. Jednak z kilku zdjęć jestem bardzo zadowolony, a to jest jedno z nich. Zrobione jeszcze dość starym korpusem, 2 tygodnie później miałem już nowy sprzęt. Ale mimo trudnych warunków – udało się.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Samice na straży młodych

Nieco zorientowani wiedzą, że jest takie miejsce na Podlasiu, gdzie żubry są prawie zawsze. Niemal można zapomnieć tam, że to po pierwsze dzikie zwierzęta (w okolicach tej wsi są przyzwyczajone do ludzi i pozwalają do siebie podejść na dość bliską odległość), a po drugie, że niewiele brakowało, a żubra by w Polsce w ogóle nie było (wytępiony na  początku XX wieku został trudem wielu ludzi reintrodukowany).
Obecnie żubry występują w Polsce w trzech regionach, w tym w Puszczy Białowieskiej dość licznie – o ile 900 uznamy za dużą liczbę. W moim przypadku bywało, że między spotkaniami (ww. wspomnianej wsi nie liczę) mijało wiele miesięcy, więc każde spotkanie było dużym przeżyciem. Nie dziwię się, że odwiedzający te rejony obcokrajowcy – często są to miłośnicy przyrody z zachodniej Europy – są wręcz oszołomieni, gdy widzą żubry.
Jest to moim zdaniem nadal zwierzę rzadkie, wymagające ochrony. Troski wymaga też każdy leśny region, gdzie żubry występują. W Puszczy Białowieskiej, o ile wiem, wyręb lasu nie jest prowadzony. Ale las otaczający łąkę, na której zrobiłem to zdjęcie, (okolice wsi Nowa Łuka na południe od Bondar) jest wycinany dość intensywnie, w dodatku w pobliżu budowana jest nowa, szeroka szosa. Naturalny miejscami charakter tych okolic, bezpośrednio sąsiadujących z Puszczą Białowieską, zmienia się.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Plener w chmurach – kontynuacja

Podczas wspomnianego kilka dni temu porannego pleneru udało mi się zrobić jeszcze kilka zdjęć, jak widać, konsekwentnie trzymałem się czerni i bieli. Podtrzymuję swoje zdanie, że kolor nie wnosi do tych zdjęć nic istotnego, a wręcz pozbawia je uroczego, smętnego, zimowego klimatu. Proszę zwrócić uwagę, że zdjęcie 2 i 3 to te same drzewa na drugim planie i w sumie wydaje mi się to być sympatycznym żartem, że dużo osób, którym pokazywałem te zdjęcia, przeoczyło ten fakt.
Korzystam z okazji, żeby poinformować o rezygnacji z linkowania mojej galerii na Instagramie. Platforma ta moim zdaniem zaczyna dyskryminować fotografujących (na rzecz autorów filmików w stylu znanej chińskiej platformy), od jakiegoś czasu obserwuję spadek zasięgów wielu znakomitych fotografów, moja widoczność też spada (dlaczego – proszę śledzić wiadomości o wszechwładnym algorytmie).
Zamiast tego stopniowo przenoszę swoje prace na 500px, co ma tę zaletę, że można je tam prezentować w znacznie lepszej jakości niż na IG.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Z niczego?

To zdjęcie moim zdaniem ilustruje trzy kwestie. Po pierwsze czasem wystarczy, że w polu widzenia nie ma nic, co byłoby dziełem ludzkiej ręki – i już jest dobrze. Po drugie – może nie być światła, to był pochmurny poranek i lekko zaśnieżony krajobraz, jedyne, co otrzymałem, to to, że niebo nie było jednolicie zasnute chmurami, przebijało się trochę światła. I po trzecie – gdy kolor nic nie daje, okazuje się, że tylko przeszkadza (powinienem to zilustrować barwną wersją tego kadru, ale to by mocno popsuło efekt końcowy) – wtedy należy zastąpić go szarościami, bielą i czernią. I tak oto powstało zdjęcie – 30 km od centrum Warszawy, w okolicy był malowniczy drewniany mostek nad uroczą rzeczką, zrobiłem tam kilka całkiem efektownych pejzaży. Oraz to zdjęcie, które jest wyrazem mojego uwielbienia dla prostoty naturalnego krajobrazu.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl