Odcienie płynącego pomarańczu

Fotografia zrobiona w drodze na poranny plener leśny. Raz na jakiś czas (a tego poranka zrobiłem oczywiście więcej zdjęć, kolejne zaprezentuję w dalszych wpisach) trafia się taka genialna kombinacja porannej mgły i ostrego światła słonecznego skierowanego tuż znad horyzontu. W zasadzie nie ma wtedy znaczenia, co trafia w kadr – tu są to akurat nadrzeczne drzewa i krzewy. Barwy są skrajnie nienaturalne, sceneria wydaje się gorąca i taka nieziemska, jakby marsjańska. Dobitna ilustracja faktu, że światło bez trudu zmienia niepozorny widok w coś nietypowego.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Bez popisywania się

Tak bywa… To w sumie bardzo typowa sytuacja, gdy żubr trochę się chowa. Typowa i naturalna. Do miejsca, w którym znajdował się ten samiec, zostałem doprowadzony przez gospodarza, u którego mieszkałem w Teremiskach, nawiasem mówiąc w doborowym towarzystwie znajomych. Ten żubr nie dał się jednak długo podziwiać. Zorientowawszy się, że jest nas kilkoro, po prostu się do nas odwrócił tyłem i poszedł w głąb lasu.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

W drodze

Zdjęcie to powstało przypadkiem. Byłem w drodze do lasu – jak to ostatnio bywa: Puszczy Kampinoskiej. Było mgliście i dość ciemno. Przejeżdżając przez mostek nad jakimś kanałem spojrzałem w bok i zobaczyłem ten widok. Nawiasem mówiąc – w drugą stronę był równie interesujący (kiedyś dodam drugie zdjęcie). Stanąłem na poboczu i wyszedłem z aparatem. Czysta przyjemność, bo naturalna kompozycja wyszła właściwie sama. Jak to bywa, wersja czarno-biała okazała się znacznie bardziej klimatyczna.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Podejście

Tę sarnę dostrzegłem z bardzo daleka. Zrobiłem kilka zdjęć z odległości ok. 200 m. Niezbyt z nich zadowolony postanowiłem spróbować podejść bliżej. Skradałem się krawędzią lasu i łąki od strony drzew. Udało mi się nie nadepnąć na żadną gałąź. W pewnym momencie zatrzymałem się za cyplem zarośli. Wiedziałem że, jeśli sarna nadal tam jest, to po zrobieniu jeszcze jednego kroku zobaczę ją z odległości najwyżej 20 metrów. Była. Powoli przykucnąłem, żeby wydawać się mniejszym. Dość długo obserwowaliśmy się, ja oczywiście robiąc jednocześnie zdjęcia. Na tym konkretnym sarna zaczęła napinać mięśnie, prawdopodobnie coraz bardziej zaniepokojona dźwiękiem migawki aparatu. Chwilę później zerwała się do biegu.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Dzięcioł

Przyznam szczerze, że nie mam jeszcze nawyku, aby idąc przez las metodycznie kierować wzrok ku koronom drzew, bardziej staram się skupić na tym, co chodzi po ziemi. Najczęściej więc zdjęcia ptakom robię wracając ze spaceru, kiedy już nie staram się wypatrzeć żadnego ssaka. Wyjątkiem są dzięcioły, bo swoim stukaniem w pnie przyciągają uwagę. Tak też było tym razem, ptak bardzo ładnie mi zapozował
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Pod słońce

Kolejny spacer po lesie – zdjęcie pochodzi oczywiście z archiwum, zostało zrobione w styczniu. Nietypowe były tu okoliczności, temperatura wybitnie zimowa, lekka warstewka śniegu na leśnym poszyciu i ciekawe światło słoneczne, które aż prosiło, żeby stanąć mu na wprost.
Errata po kilku dniach – uznałem, że czarno-białe zdjęcie lepiej oddaje nastrój owego popołudnia.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Gągoły

Te wyposażone w przedziwne oczy ptaki wodne są niezwykle spostrzegawcze i szalenie płochliwe. Podchodzenie ich było jak zabawa w berka, szedłem brzegiem długiego i wąskiego jeziorka leśnego, one – póki mogły – starały się oddalić płynąc. Nic nie pomagało moje chowanie się za przybrzeżnymi drzewami. Gdy gągoły dopływały do końca zbiornika wodnego, orientowały się, że są w pułapce. Nie czekając na nic podrywały się do lotu i przefruwały na środek jeziorka. Ja znowu próbowałem się zbliżyć, one odpływały, potem w powietrze – i tak jeszcze 3 razy.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Koło Brodnicy

Było ponure, szare listopadowe przedpołudnie na pojezierzu brodnickim. Zero światła, za to klimat niezwykle spokojny. Byłem mocno zaskoczony widokiem człowieka w łodzi wiosłowej, choć przecież szukał na pewno tego samego co ja – spokoju i bliskiego kontaktu z naturą, tyle że od strony wody.
P.S. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że kolor kompletnie nic nie wnosi do tego zdjęcia, a wręcz zakłóca to, co wydaje mi się w nim najważniejsze. Dokonałem więc małej obróbki, redukując paletę do czerni i bieli.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Żurawie

Pierwsze z kilku dobrych zdjęć, jakie udało mi się zrobić dzięki temu, że znajomy zaprowadził mnie we właściwe, dobrze mu znane rejony okolic Kampinosu. Staraliśmy się nie rzucać w oczy, idąc tuż za granicą lasu otaczającego rozległą łąkę. Niesamowite odgłosy wydawane przez żurawie słyszeliśmy od dłuższego czasu. W końcu mój przewodnik uznał, że być może jakaś grupa jest na ziemi – i jako doświadczony obserwator przyrody – nie mylił się. Albo nas nie zauważyły albo im nasza obecność nie przeszkadzała. W sposób absolutnie spokojny paradowały przed nami przez kilka minut, tyle że przestały wydawać odgłosy. W końcu schowały się za kępą krzaków.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl