Było ponure, szare listopadowe przedpołudnie na pojezierzu brodnickim. Zero światła, za to klimat niezwykle spokojny. Byłem mocno zaskoczony widokiem człowieka w łodzi wiosłowej, choć przecież szukał na pewno tego samego co ja – spokoju i bliskiego kontaktu z naturą, tyle że od strony wody.
P.S. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że kolor kompletnie nic nie wnosi do tego zdjęcia, a wręcz zakłóca to, co wydaje mi się w nim najważniejsze. Dokonałem więc małej obróbki, redukując paletę do czerni i bieli.