Nad Bugiem

Fantastycznie byłoby trafiać na takie okazje częściej. Wracałem z pleneru, z którego „wygrzebywać się” będę jeszcze przez kilka dni, zrobiłem sporo zdjęć, które będą wymagać mnóstwa pracy.  I właśnie nad Bugiem trafiłem na panoramę, która moim zdaniem jest bardzo oczywista w odbiorze. Mroczne popołudnie z kapryśnym niebem jako tłem dla bardzo spokojnego pejzażu nadrzecznego.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Sikora Bogatka

Jak niemal każdy ptak – wzbudza sympatię. Nawet gdy przysiądzie na gałęzi, wydaje się być bardzo zajęta i zaaferowana. Dla mnie w tym roku wyjątkowo ważna, ponieważ… No, to dłuższa historia. Rok temu zainstalowałem w lesie kilka własnoręcznie wykonanych budek lęgowych. Kilka dni temu wybrałem się z drabiną, aby zobaczyć, czy i ile z nich spodobało się ptasim parom. Okazało się, że więcej niż połowa budek została wykorzystana do lęgu, znalazłem w nich gniazda-legowiska z mchu, ździebeł trawy i gałązek. Oznacza to – mam nadzieję – że wykluło się 20-30 piskląt. Z wyglądu tych legowisk – które oczywiście uprzątnąłem – znajomy ornitolog wywnioskował, że były to właśnie sikory.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Ascetyzm

Nie spodziewałem się po tym ujęciu nic wielkiego, był specyficzny poranek, byłem w drodze. Zdecydowanie nie zapanowałem nad ziarnistością tego zdjęcia, robią je, co widać, z ręki, ponieważ statyw odpoczywał sobie w bagażniku. Mimo wad postanowiłem udostępnić to zdjęcie, bo uważam, że jego ascetyzm i swoista skromność mają w sobie siłę,
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Na granicy

Gdy przechadzam się w nieznanej mi okolicy, wspaniałym uczuciem jest nagłe stanięcie na wprost zaskakującego widoku. Tak właśnie było tym razem, gdy moją uwagę zwróciło 5 odbijających się w wodzie drzew, więc zdjęcie ma dość spontaniczny charakter. Lubię jego nastrój  podkreślony przez gasnące po zachodzie Słońca niebo.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Małe Partęczyny

Pojezierze Brodnickie to drugi po Podlasiu teren, gdzie lubię spędzać czas. Pod względem fotograficznym jest to bardzo atrakcyjna okolica, jednak jestem dopiero na początku jej poznawania. To zdjęcie oczywiście powstało dość wcześnie rano, choć przy coraz późniejszych świtach „wcześnie” to w zasadzie pojęcie względne.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Miła pani

Aby sfotografować tę samicę, trzeba się było trochę wysilić. Dostrzeżona z szosy była bardzo daleko i konieczne było podejście ok. 200 m w trawie do pasa. Zniekształcone sylwetki mnie i kolegi Grzegorza dłuższy czas nie budziły jej niepokoju – musieliśmy dla niej wyglądać jak przesuwające się matrioszki, nie było widać naszych nóg. W końcu zaczęła zdradzać pewne objawy zdenerwowania, zwłaszcza, że jak okazało się, miała pod opieką łoszaka. Wówczas zatrzymaliśmy się i zrobiliśmy serię zdjęć.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Spokojna rzeka

Wszystko w tym zdjęciu jest kombinacją spontaniczności i planowania. Pora – dość długo przed świtem, świat dopiero zaczynał wyłaniać z ciemnej szarzyzny, już kilkanaście minut później wszystko było dużo bardziej kontrastowe. Wydłużony czas naświetlania rozmył ruch wody. Ogólnie – co zapewne widać – czas jeszcze przed świtem  jest ostatnio moją preferowaną porą fotografowania i jeszcze przez jakiś czas zamierzam eksplorować możliwości tej pory dnia. Słońce spod linii horyzontu potrafi wyczyniać na niebie niezłe cuda, ale robi to dyskretniej niż po pojawieniu się na niebie. Nagroda – widok standardowej dość mazowieckiej rzeczki staje się znacznie bardziej niepospolity.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Przedwczesna jesień

Ustawiając statyw z aparatem nad tym kanałem miałem mieszane uczucia. Z jednej strony kolorystyka wydawała się mało spektakularna – słońce miało przekroczyć linię horyzontu dopiero ok. 30 minut później. Jednocześnie ta kombinacja lekkiego oświetlenia, delikatnej mgiełki i całkowitego braku wiatru dawała specyficzne poczucie stabilności. Chyba udało mi się to uchwycić, powstało zdjęcie, które jest pełne spokoju. Takie poranki chciałbym widzieć codziennie.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Nie dba o popularność

Powiedzmy uczciwie, jest takie miejsce w Puszczy Białowieskiej, gdzie żubry pojawiają się całkiem często (i nie mam tu na myśli rezerwatu pokazowego). Niektóre z nich niemal pozują do zdjęć, inne starają się nie rzucać w oczy i trzeba się za nimi rozejrzeć. Tym, co w przypadku żubrów – niewątpliwie dzięki konsekwentnej ochronie i poczuciu własnych gabarytów – jest niezwykle miłe, jest to, że nie przejmują się specjalnie obecnością człowieka. Nie uciekają, co najwyżej niespiesznie oddalają się, a czasem, wiedząc, że są obserwowane, odwzajemniają się uważnym spojrzeniem.
Prezentowane zdjęcie należy do kategorii „Premia za bardzo wczesne wstanie z łóżka”.
Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl