Mroźnie nad Wisłą

Gdy poranek jest mroźny (trafił się taki kilka tygodni temu), nad nieuregulowaną Wisłą w okolicach Warszawy robi się dziwnie. Znam osoby o poetyckim nastawieniu, które nazywają te okolice polską Amazonią. Trudno te okolice uznać za szczególnie malownicze, tym niemniej ów poranek miał w sobie lodowaty spokój. Szedłem koroną wału przeciwpowodziowego. Lodu jeszcze nie było, ale zimno aż zagęszczało powietrze.Cisza była totalna, choć to samo miejsce latem tętni ptasim życiem.
Wisła ogólnie wydaje mi się bardzo trudna jeśli chodzi o fotografowanie. Jej uroda jest, delikatnie mówiąc, nieoczywista, czyli miejscami jest nad tą rzeką po prosty brzydko. Napiera na nią cywilizacja, a mnie przyszło kiedyś do głowy, że rzeka tak się właśnie brzydko broni.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Spotkanie – dość długo wyczekiwane

Nie jestem zbytnim szczęściarzem jeśli chodzi o napotykanie dzikich zwierząt i łoś jest tu niemal ucieleśnieniem mojego umiarkowanego szczęścia. Czyli: z dość daleka widziałem i fotografowałem je kilkukrotnie, tak bliskie spotkanie jak to powyżej przydarzyło mi się pierwszy raz w Biebrzańskim P. N. Było to spotkanie dla mnie dość intymne, nie dość że łosza pozwoliła się obserwować z dość bliska, to jeszcze nasze wzajemnie przyglądanie się sobie trwało naprawdę długo. W tym czasie ona dość swobodnie i niespiesznie przechadzała się, skubała gałązki albo po prostu rozmyślała.
W zasadzie to ja wszystko popsułem – niechcący oczywiście. Uznawszy, że czas ruszać dalej bezwiednie zaszedłem ją z drugiej strony – tak akurat prowadziła leśna droga. No i wykonałem w jej kierunku kilka kroków za dużo. Położywszy uszy dała sygnał, że jest zdenerwowana, więc wycofałem się.
Chciałbym dodać, że mój autorski kalendarz ze zdjęciami polskiej przyrody jest już dostępny, można go zamówić na https://allegrolokalnie.pl/oferta/kalendarz-na-sciane-2023-autorski-przyroda-polska lub przez formularz na stronie galerii (adres poniżej, zakładka 'Kalendarz’. Zachęcam do zakupu!
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Kalendarz 2023 – projekt

Wybrałem do tegorocznego kalendarza najlepsze zdjęcia z tych, które udało mi się w mijającym roku wykonać. Prace projektowe idą sprawnie i bez zawirowań, więc miło mi pokazać, jak będzie wyglądał mój autorski kalendarz z fotografiami polskiej przyrody. Jeśli ktoś chciałby złożyć zamówienie, proszę o kontakt przez formularz kontaktowy mojej strony Kalendarz. Pod tym adresem można też znaleźć szczegóły dotyczące kalendarza. Zachęcam do zakupu!
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

 

Kalendarz 2023 – oto efekt selekcji

Do finalnego efektu jeszcze daleko, jednak miło mi wstępnie zapowiedzieć, które zdjęcia trafią do mojego autorskiego kalendarza na rok 2023. Przyznam, że wybór był dość trudny i przyjemny zarazem, ponieważ w mijającym roku miałem naprawdę dużo świetnych spotkań z naszą piękną przyrodą.
Prace projektowe trwają, niebawem zaprezentuję, jak będzie wyglądać tegoroczna edycja kalendarza.

 

Niebo w ogniu

Tego typu ujęcie – ogniste niebo – to rodzaj fotograficznej klasyki. W mojej ocenie jest to też taki evergreen – choć widziałem takich zdjęć wiele, niezmiennie robią na mnie duże wrażenie. Z nie całkiem dla mnie zrozumiałych powodów rano wychodzą lepiej niż wieczorem. Fenomen polega na tym, że w jednym kadrze pojawia się intensywne spektrum niebieskości i czerwieni, dodatkowo jeszcze scena nie trwa zwykle zbyt długo. W przeciwieństwie do zdjęć takich jak to niebo i ziemia żyją oddzielnie, światło nie dominuje nad tym, co jest przez nie oświetlone.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Pustka i oziminy

Cóż tu mówić… Okoliczności powstania tego zdjęcia były okropne, ale jest to przykład na to, jak śnieg i nadmiar światła porządkują krajobraz (paradoks – czas był pochmurny). Nie spodziewałem się po tym zdjęciu wiele i też takie nic otrzymałem, ponury wiejski krajobraz, który tysiące ludzi co roku doprowadza do psychicznego doła.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Łąka, łoś

To zdjęcie ma oczywiste wady wynikające z tego, że zostało zrobione z naprawdę dużej odległości – ok. 200 m. Lubię je, ponieważ łoś był jednym z wielu zwierząt, jakie spotkałem tamtego poranka na białowieskiej łące. Po  drugie to tzw. łopatacz (czyli samiec z  rozłożystym porożem w kształcę łopat właśnie), a nie częściej spotykany w Polsce tzw. badylarz, którego poroże przypomina zubożoną wersję  tego, co na głowie mają samce jeleni.
Same okoliczności były dla mnie ciekawe. Łoś był tak daleko, że patrząc gołym okiem łatwo go było przegapić. Bardziej się domyśliłem, że tam hen hen jest jakieś zwierzę. Dopiero rzut okiem przez lornetkę uświadomił mi moje szczęście – tu muszę wspomnieć, że podobnie jak z dzikami, również w przypadku łosi nie miałem dużo okazji je widzieć.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Karczak – Biebrza

Nie bez powodu będę niezwykle czule wspominać tegoroczny pobyt nad Biebrzą. Co prawda nie było łatwo. Końcówka czerwca była naprawdę upalna. Ślepaki gryzły wściekle, reszta  owadziej bandy, trzymana na dystans specjalistycznym sprayem odstraszającym nie siadała na skórze, ale ani na chwilę nie przestawała bzykać w bezpośredniej bliskości. Ale miałem dostęp do komfortowej łazienki, w lodówce chłodziły się napoje, a poranki przed 4-ą rano były cudowne. Udało mi się zrobić sporo zdjęć, choć łosie, będące głównym celem wyjazdu, trzymały się na dystans. I tak oto niedaleko mnie przysiadła ta samica potrzosa.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Zrób to

Zrób dzień wcześniej rekonesans na mapach i wybierz dobrze zapowiadające się miejsce. Wstań o 3.30, przygotuj termos kawy, herbaty i kanapki. Dojedź 80 km samochodem i dotrzyj na miejsce tuż przed świtem. Mgły, słońce i poranni rybacy. Ustaw statyw, załóż filtry. Udało się. Dolna Narew, 4.55 rano. Wróć do domu, odeśpij wczesną pobudkę. Jeszcze tylko postprodukcja i są: 3-4 zdjęcia.
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl

Czapla – Narew

Muszę powiedzieć, że tylko nieco eksperymentuję z fotografowaniem z wody, ale przyznaję, że jest to bardzo wciągające. Spędziłem ostatnio kilka godzin wiosłując po Narwi w okolicach rezerwatu Stawinoga. Miejsce to słynie z czapli, ale innych ptaków również tam nie brakuje. Technika pracy była dość specyficzna. Gdy udawało mi się wypatrzeć czaplę wśród przybrzeżnych trzcin, starałem się do niej jak najbliżej podpłynąć tak, aby jej nie niepokoić. Zazwyczaj było to ok. 30 metrów. Zatrzymywałem się, chwilę pozostając bez ruchu, aby ptak nieco się ze mną oswoił. Wówczas sięgałem po aparat i to chyba dopiero dźwięk migawki był tym, co czaplę zaczynało niepokoić. W końcu uznawała, że czas odlecieć – i wtedy udało mi się zrobić kilka ciekawych ujęć. Powyżej jedno z nich
Mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/  Powrót do galerii http://www.witoldwerner.pl