Lokalizacja – marzenie

Jest niewiele miejsc, w których bardziej chciałbym się znaleźć w środku maja ok. 5 rano. Oto kampinoska łąka, kilkanaście minut przed momentem przekroczenia przez Słońce linii horyzontu. Mieliśmy – bo byłem w tym miejscu w świetnym towarzystwie Marcina i Pawła –  szczęście, bo zdarzyło się współwystąpienie pięknego miedzianego światła świtu, interesującego nieba i mgły. Takie …

Lądowanie w pianie

Gęgawa nie jest specjalnie często widywana, wydaje mi się, że ma swoje ulubione habitaty i nie rusza się poza nie. Oczywiście mogłem dużo przegapić, ale nie widziałem jej nigdy nad dolną Narwią, za to w górnej części tej rzeki spotkałem ją wiele razy. Na Stawach Milickich – nie miałem szczęścia, na Stawach Raszyńskich jest ich …

Łoś, po prostu łoś

W łosiu wszystko jest komiczne. Niedorzeczne proporcje ciała, posuwiste ruchy, rzęsy nad oczami, ruchliwe uszy, kształt pyska, eksponowane czasem uzębienie, refleksyjny sposób bycia, specyficznie „chłopięcy” sposób bycia młodych osobników. Ten łoś niespodziewanie pojawił się w jednym z podwarszawskich rezerwatów. Intensywnie żerował. Nie jestem oczywiście zwierzęcym psychologiem, ale zajadanie się świeżą zieleniną zdawało się stymulować ośrodek …

Mazowiecki smutek

Oto kolejny przykład na to, że kolor w fotografii nie musi mieć pierwszorzędnego znaczenia. A nawet światło nie jest niezbędne. Chmury, o ile nie tworzą jednolitej szarej warstwy, potrafią delikatnie uzupełnić to, co widać niżej i bliżej. A widać rysy, tekstury, cienie. Zdjęcie to z poniższymi czarno-białymi albo wykonanymi w high-key pejzażami zaczyna mi się …

Wnerwiony

Mamy bardzo silnie zapisane w świadomości „wyrazy twarzy” zwierząt. Wilk – groźny, lis – cwaniak i niewiniątko, buldog – smutas, kura – bezmyślna, sarna – dziewczęco urocza (niezależnie od płci). Zaskoczony przyglądam się temu mazurkowi. Ewidentnie widzi mnie wychylającego się przez okno z aparatem i sprawia wrażenie zezłoszczonego. A przecież dzień jest piękny, w tle …

Wyłanianie się

Prawdę mówiąc nigdy nie wiem, czym się skończy poranne wyjście. Często kończy się po prostu niczym, czyli nie pojawia się żadna żywa istota. Czasem, jak w tym przypadku, żywych istot jest mnóstwo. I wtedy zastanawiam się, czy uda mi się wykorzystać chwilę. Tu, nad stawem Jamnik (Stawy Milickie) spektakl poranny trwał całkiem długo, światło świtu sprzyjało. …

Plener w chmurach – kontynuacja

Podczas wspomnianego kilka dni temu porannego pleneru udało mi się zrobić jeszcze kilka zdjęć, jak widać, konsekwentnie trzymałem się czerni i bieli. Podtrzymuję swoje zdanie, że kolor nie wnosi do tych zdjęć nic istotnego, a wręcz pozbawia je uroczego, smętnego, zimowego klimatu. Proszę zwrócić uwagę, że zdjęcie 2 i 3 to te same drzewa na …

Z niczego?

To zdjęcie moim zdaniem ilustruje trzy kwestie. Po pierwsze czasem wystarczy, że w polu widzenia nie ma nic, co byłoby dziełem ludzkiej ręki – i już jest dobrze. Po drugie – może nie być światła, to był pochmurny poranek i lekko zaśnieżony krajobraz, jedyne, co otrzymałem, to to, że niebo nie było jednolicie zasnute chmurami, …