Nie bez powodu będę niezwykle czule wspominać tegoroczny pobyt nad Biebrzą. Co prawda nie było łatwo. Końcówka czerwca była naprawdę upalna. Ślepaki gryzły wściekle, reszta owadziej bandy, trzymana na dystans specjalistycznym sprayem odstraszającym nie siadała na skórze, ale ani na chwilę nie przestawała bzykać w bezpośredniej bliskości. Ale miałem dostęp do komfortowej łazienki, w lodówce chłodziły się napoje, a poranki przed 4-ą rano były cudowne. Udało mi się zrobić sporo zdjęć, choć łosie, będące głównym celem wyjazdu, trzymały się na dystans. I tak oto niedaleko mnie przysiadła ta samica potrzosa.