Jezioro Setten – kolejne wspomnienie

Nad jeziorem Setten byłem w tym roku drugi raz w życiu. Camping jeszcze mniej przyjazny niż 2 lata temu. Tj. niby wszystko sensownie urządzone, sanitariaty w tak lubianym przeze mnie minimalistycznym stylu. Ale duży tłok, choć – jak to u nich, po 22-ej cisza totalna.
Nie wiem, na czym to polega. Z przeciętnego wieczoru nagle zrobił się – podobnie jak 2 lata temu – obłędny zmierzch. Woda nie była lustrzana, więc długi czas naświetlania lekko ją rozmywał, jak na impresjonistycznych, malowanych grubym pędzlem obrazach. Im ciemniej się robiło, tym bardzie zdumiewające rzeczy pojawiały się na ekranie aparatu. Po kilku tygodniach od powrotu pytam sam siebie – czy tam jest tak co wieczór, że nawet brak pierwszego planu nie przeszkadza, gdy kolory nadchodzącej nocy upajają zmysły?
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/