Zawsze bałem się brać sprzęt fotograficzny do kajaka, tym razem postanowiłem wziąć aparat z długim obiektywem, ponieważ był to spływ Bugiem. Woda była tak płytka, że kilka razy dno kajaka tarło o dno rzeki. Spływ był absolutnie cudowny, kilka godzin rozkoszowania się dzikimi brzegami nieuregulowanej rzeki. No i wreszcie pojawiły się one – bataliony, niepozorne ptaki o bombastycznej nazwie. Co ciekawe, Bug to, o ile wiem, nie jest typowy obszar ich występowania.