Ludzie spierają się. Ingerować w drzewostany czy nie. Dokarmiać zwierzęta czy nie. Ja sam jestem 2 razy na ‘nie’ (poza dokarmianiem ptaków). To długi temat.
Zajmuję się fotografią – czyli też obserwacją – przyrodniczą od 7 lat. Mam takie złudne wrażenie, że drzewa nie są w niebezpieczeństwie. W końcu są wszędzie, łatwo je znaleźć, zrobić im zdjęcie. To zwierzęta są w niebezpieczeństwie, to je trudniej podejść, dostrzec, sfotografować.
Takie pojmowanie przyrody to oczywiście nieporozumienie. Bo drzewa i roślinożerne ssaki to system naczyń połączonych. Niby to oczywiste, a jakże łatwo zapominane. Bardziej przecież cieszymy się ze zdjęcia zwierzęcia niż drzewa. Tymczasem drzewa – zwłaszcza świerki – nie mają łatwo. W Polsce zrobiło się dla niektórych za sucho i za gorąco
Wciąż jednak drzewa nie mogą odbiec jak zwierzęta, więc to zwierzęta są bardziej szanowanym trofeum fotograficznym. No chyba że zdjęcia zostały zrobione z dobrze usytuowanej czatowni (żubry z bliska). Wówczas zrobienie efektownych ujęć jest łatwe. Co nie znaczy, że z nich nie cieszę. I z tego, że te zwierzęta żyją i mają się (jak dotąd) całkiem dobrze.
Ale oczywiście większą satysfakcję mam ze zdjęć takich jak żubry we mgle. Przechadzały się samotnie, z dala od ludzkich siedzib. Udało się podejść do nich dość blisko.