Pewien duży autorytet fotograficzny twierdzi, że najlepsze zdjęcia powstają w najbliższym otoczeniu naszego miejsca zamieszkania. Ogólnie nie zgadzam się z tą opinią, a on pewnie mieszka w ciekawszej okolicy niż moja. Nie widzę żadnej prawidłowości ani zależności między jakością fotografii a miejscem, gdzie powstała. I daleko i blisko od mojego domu robiłem zdjęcia, które natychmiast lądowały w koszu albo takie, z których jestem bardzo zadowolony.
Jednak na wprost mojego garażu, w mini-ekosystemie kilku klonów, świerków, sosen i dębu, wokół ptasiego baru szybkiej obsługi faktycznie sporo się dzieje. Ptaki lądują, startują albo przelatują jak duchy. Oczywiście przyciąga je jedzenie. Najczęściej są to sikory i dzięcioły, ale w przypadku tego zdjęcia nie jestem pewien, co ominęło karmik.